Ślady obozu pracy w lesie koło Rydzewa (pow. sierpecki)

autor: Majsterek data: 24.11.2018

Ostatnio wybraliśmy się w lasy okolic Rydzewa w poszukiwaniu śladów grobów osób poległych podczas niewolniczej pracy przy kopaniu tutejszych umocnień. Lasy na odcinku 6km, od Rydzewa do Szczutowa rozcinają rowy przeciwpancerne oraz zygzakowate linie okopów. Prace ziemne wykonywane ręcznie na tak rozległym obszarze wymagały zaangażowania pokaźnej roboczej siły żywej. Niestety nie obyło się bez tragedii, niemieckiego bestialstwa i wynaturzeń godnych nadludzi zza Odry. W emocjonalnej rozmowie z najstarszą mieszkanką Rydzewa dowiedzieliśmy się, że ludzie kopiący rowy, zwożeni z najróżniejszych wsi Mazowsza, nie otrzymywali od swych katów pokarmu. Jedyne pożywienie uzyskiwali ci niewolnicy od miejscowych Polaków, co wiązało się z ryzykiem co najmniej włączenia w szereg przymusowych pracowników. Jako mała dziewczynka pomagała mamie gotować zupę z buraków dla ludzi pracujących na okopach. Nie obyło się bez ofiar. Właśnie jednego z grobów więźniów tego "obozu pracy" szukaliśmy.

Obiekt utrwalił się w pamięci mieszkańców wioski jako ziemna mogiłka z brzozowym krzyżem. W latach `80 zajmowali się nim podobno mieszkańcy leśnego przysiółka, nieopodal okopów. Dziś niestety po ich zabudowaniach pozostały tylko resztki walącego się komina w gruzach małego domku. Sami opuścili już ten świat. Z ich śmiercią grób zaczął się zacierać, coraz mniej ludzi pamiętało gdzie się znajdował. Naszym przewodnikiem był syn wspomnianej starszej Pani, sam już zaawansowany w latach. Grób w jego pamięci rysował się dość czytelnie, ale niestety las przez lata zmienił się i odszukanie czegokolwiek okazało się trudniejsze niż sam przypuszczał. Zasięg poszukiwań udało się jednak zawęzić do konkretnego obszaru. Odwiedzimy jeszcze to miejsce.
Uwagę przykuł jednak inny ważny szczegół. Wspólnie przyjrzeliśmy się wspomnianym wcześniej dołom w lesie. Uznawaliśmy je dotychczas za pozostałości po ostrzale artyleryjskim lub bombardowaniu, a Michał sugerował że wydobywano tu piasek. Wszystkie te przypuszczenia są błędne. Po pierwsze doły mają wyraźne wejścia, leżące w linii średnicy, nie nakładają się na siebie, co wyklucza pozostałość po bombardowaniu (ryzykowne byłoby założenie że bomby bądź pociski spadały w równych odstępach, nigdy nie trafiając blisko poprzedniego). Najważniejsze jest jednak podobieństwo do innego pola dołów, z pobliskiej okolicy. W nieodległym, podsierpeckim Mieszczku znajdował się udokumentowany, i już u nas wspominany obóz jeniecki. Podobieństwo zastanych tam obiektów, również w zakresie wejść w osi głównej dołów nie pozostawia wątpliwości. Oceńcie sami dwa poniższe zobrazowania ze skaningu laserowego:
Podobne obiekty znajdziemy w dalszej części tego samego lasu, bliżej Mościsk, na terenie dawnego folwarku Lipniak:
Mamy więc ciekawe znalezisko - najprawdopodobniej pozostałości ziemianek w których koczowali niewolnicy. Jakimś zbiegiem okoliczności nie znalazło opisu w znanej mi literaturze. Choć o wykorzystywaniu więźniów lokalnych, niemieckich obozów pracy do kopania umocnień można wyczytać w wielu publikacjach i jest to temat na tyle oczywisty że często wręcz pomijany. Może stąd brak informacji o tym konkretnym miejscu. Warto będzie się tam jeszcze wybrać, może trafem tradytorowego szczęścia, które nieraz nas nie zawodziło, znajdziemy to czego szukamy, albo jeszcze coś.
Przebieg umocnień dokumentuję na naszych mapach (trzeba włączyć warstwy w grupie "foryfikacje").
Skomentuj na forum...