Aktualności

Od pierwszych dni okupacji nastąpiły aresztowania, według zaplanowanego klucza. Na Ziemi Dobrzyńskiej okupant postąpił jak w większości przypadków, zapraszając na zebranie do lipnowskiego kina ważniejsze osoby z terenu: nauczycieli, radnych i urzędników. Po spotkaniu chyba wszyscy trafili do obozu w Stutthofie. Po zamknięciu klasztoru w Wymyślinie, zakonnicy i księża (z okolicy) w nim internowani, zostali zabrani do więzienia a potem wywiezieni także do Stutthofu.

Czytaj więcej...

„Uważacie, że bez was wojna się nie skończy? Zaczęli bez nas na dworach i w salonach i tam jak zawsze bez nas zakończą. My jesteśmy potrzebni do noszenia karabinów i załadowywania dział. My wbijemy słupy graniczne, ale to oni w salonach wyznaczą przebieg granicy. Najechali nas sąsiedzi, sojusznicy zostawili bez pomocy. Nie wiadomo, co jeszcze jest umówione. (...) Nie śpieszcie się umierać. Nic teraz po waszej śmierci! Niech to się wyklaruje. Przyjdzie czas to i ja z wami pójdę.”

Czytaj więcej...

Dopalały się resztki ogniska. Z tego wszystkiego, w czym przyjechały, na podwórku została mała tląca się garść popiołu i dym niosący po wsi smród palonych szmat. Przez szybko otwarte i tak samo szybko zamknięte drzwi wyszła na dwór babcia, niosąca w garściach pukle czarnych włosów Lucyny. Z nią na zewnątrz wydostał się jej płacz i ogromne kłęby pary, gwałtownie skraplające się na mroźnym powietrzu. Wrzucając włosy do ognia powiedziała, by Natala weszła do środka.

Czytaj więcej...

Miała wtedy siedemnaście lat. Zaczął się dla niej najkrótszy rozdział jej życia. Los pilnuje, aby coś, co daje nam radość nie trwało za długo, dba byśmy nie zachłysnęli się tą radością. Doprowadza do tego, że boimy się a nawet przed nią uciekamy, a gdy już nas w jakiś sposób dogoni, ze strachem czekamy na zimny prysznic. On zawsze przecież przychodzi. Tak miało stać się i teraz.

Czytaj więcej...

Dziadek Naty - Dekowski (o Nacie napisze za chwilę), był krewnym mojej prababki. Jego dzieci wyjechały do Stanów Zjednoczonych w tym samym czasie co pradziadek, a on sam mieszkał w dawnych czworakach w Józefkowie. W sieni miał warsztat, bo był stolarzem a na starość już za często nie „strugał”, więc miejsca dla jednego miał za dużo.

Czytaj więcej...
Ostatnio na forum
Mapy